rozmowy nieskontrolowane cz.41

Data dodania: 2014-10-23

Wieczór.
Leżymy we trójkę na łóżku.
Rozmawiamy. Przytulamy się. Łaskoczemy. Walczymy. Całuję Gabrysia w policzek.
Gabryś: Już mamo! Nie widzisz, że robisz mi wstyd!

To już???!!!


dodaj komentarz

Komentarze: 3.

puk puk

Data dodania: 2014-10-21

Wczoraj Dziecko Numer Dwa dało się poczuć Tacie :)
dodaj komentarz

Komentarze: 2.

rozmowy nieskontrolowane cz.40

Data dodania: 2014-10-20

Wychodzę z domu.
Ja: Gabryś, to ja już idę. Tata jest w łazience.
Gabryś: Dobra, tylko jakby co to zadzwoń, dobra?

Gabryś wychodzi z tatą do przedszkola.
Ja: Gabryś, tylko jakby co to zadzwoń, dobra?
Gabryś: Mamo, ale przecież ja nie mam telefonu.
;)


dodaj komentarz

Komentarze: 5.

rozmowy nieskontrolowane cz.39

Data dodania: 2014-10-17

Ranek.

- Mamo, a dzisiaj jest sobota?
- Nie, dziś jest piątek.
- A dziś muszę iść do przedszkola?
- Tak. W piątek idziemy do przedszkola.
- A przyjedzie dziś babcia?
- Nie, dziś babcia juz nie przyjedzie.
- A wyszła już mała dzidzia?
- Nie, przecież mała dzidzia ma wyjść w lutym, pamiętasz? Teraz jest październik.
- A w pażdzierniku Beatka ma urodziny! A ja w grudniu!

 


dodaj komentarz

Komentarze: 1.

jesienne refleksje o wychowaniu

Data dodania: 2014-10-16

"Jaki on grzeczny"
"Jaki niegrzeczny"
"Jak on ładnie mówi!"
"Jaki rozpieszczony"
"Jaki śmiały"
"Jaki nieśmiały"
"Jaki rozkrzyczany"
"Jaki pełen energii"
....

Bedąc w ciązy z Synkiem często myślałam jaki On będzie.
 
I jak każdy rodzic chciałam, żeby moje dziecko było zdrowe.
Ale i żeby noce przesypiało. Pięknie z piersi jadło. Na kolki niecierpiało. Uśmiechy w świat posyłało.
A potem jak podrośnie, aby grzeczne było, miłe, wygadane (kiedy trzeba), mądre, koleżeńskie... Oj lista była długa.

A gdy już Gabryś pojawił się na świecie...zderzenie. Nie było jak na filmie, czy w reklamie.
Gdzie ten obiecany, "wymyślony" różowy, słodki bobas?
Jak każdy rodzic wielu nocy nie przespałam. Z niemocy i wyczerpania płakałam.
Marchewki i jabłka na tony przecierałam.
Tysiąc pieluch zmieniłam. Setki wyprałam.
Nie bardzo miałam wpływ na to, że Gabryś dużo chciał. Wymagał.
Dużo płakał.
Potrzebował tony bliskości i nadal potrzebuje.
Ciagłej uwagi.
Nieskończonej cierpliwości.

To Gabryś. On taki jest.

Ostatnio często nachodzi mnie refleksja o wychowanie dziecka. O to jakie ono jest. Kim jest.
Na osiedlu, placach zabaw, rodzinnych festynach, w przedszkolu spotykam codziennie różne dzieci.
Każde jest inne. Jedno rozkrzyczane, inne ciche. Jedno sprawne fizycznie, inne nie.
Jedno pięknie mówiące, inne mówiące w sobie tylko znanym języku. Jedno agresywne, inne spokojne. Jedno przebojowe,
inne skromne.
Każde inne. Bo każde jest innym człowiekiem.

Jest mi przykro i źle, gdy Gabrysiowi jest przykro i źle. Najchętniej uchyliłabym
mu nieba na każdym kroku. Jednak tego nie robię.
Nie rozpieszczam na każdym kroku - mimo chęci. Czasami sama ze sobą toczę przy tym walkę.
Nie kupuję mu każdej zabawki jaka mu się zamarzy.
Nie karmię nutellą na zmianę z soczkiem jabłkowym i serkiem z krową.
Uczę porządku, choć wiem, że woli bałagan.
Mimo niecałych 3 lat Gabryś ma swoje obowiązki jak codzienne włożenie brudnych rzeczy do pralki.
Jak podanie butów (moich i jego) abym mogła je schować do szafki.
Jak pomoc w nakryciu stołu.
Gabryś wie, że śmieci w tajemniczy sposób nie znikają z kosza.
Gabryś wie, że nie należy krzyczeć, bić i używać brzydkich słów. Że do Babci nie mówi się po imieniu.
Codziennie powtarzam, jak zdarta płyta, żeby nie rzucał rzeczami. Nie krzyczał na korytarzu.
Gdy pada żeby nie wchodził do najwiekszej kałuży z sobie tylko właściwym impetem.
Że czasami trzeba poczekać na swoją kolej czy to w sklepie, czy na placyku.

Czasami te lekcje są dla niego trudne. Czasami ja już nie mam siły tłumaczyć.
Ale tłumaczę. Myślę: wychowuję.
Widzę wielu rodziców, którym też , jak mi, zdarza się stracić cierpliwość.
Bo choć może za setnym razem zrozumie, to 99 razy wcześniej zrobi źle i nie po mojej myśli.
Bo tłumaczę, a czuję, że walę głową w mur.
Bo przytulam i już myślę, że się udało, a okazuje się, że nauka poszła w las.
Bo choć staram się jak mogę, dbam o moje dziecko na każdym kroku, uczę i rozwijam jego talenty - wynik końcowy zawsze pozostanie niepewny.
I czy to ode mnie zależy, że pięknie mówi, krzyczy jak opętany, strzela w ludzi na ulicy z palca, mówi "dziękuje uprzejmie" po skończonym posiłku,
w przedszkolu to aniołek a w domu diabełek wcielony?
Czy to wychowanie?
Czy on taki jest. I już.

O taka mnie nachodzi refleksja.


dodaj komentarz

Komentarze: 2.

mysz w lodówce straszy

Data dodania: 2014-10-15

Zawsze już będę zaskakiwana. Nie ma jak dziecko w domu.


dodaj komentarz

Komentarze: 3.

rozmowy nieskontrolowane cz.38

Data dodania: 2014-10-14

Wieczór.
Ja: Gabiś, pójdziesz ze mną do sklepu?
Gab: A po co?
Ja: Po chlebek.
Gab: A kupisz mi pączka z dziurką?
Ja: Nie, no bo przecież dzisiaj już jadłeś słodycze.
Gab: A tic taci?
Ja: Nie, no bo to też słodycze, prawda?
Gab: A kupisz mi soczek?
Ja: Dobrze, ale taki marchewkowy.
Gab: Ja lubie marchewkowy soczek.

Mija 5 minut. Syn w przypływie uczuć rzuca mi się na szyję, mocno przytula i mówi:
- Jesteś taaakaaa pięęęknaaa, że mi kupisz soczek marchewkowy.

Dyplomota.


dodaj komentarz

Farma Dyni

Data dodania: 2014-10-11


dodaj komentarz

Komentarze: 2.

takie zakupy :)

Data dodania: 2014-10-10


dodaj komentarz

Komentarze: 2.

rozmowy nieskontrolowane cz.37

Data dodania: 2014-10-06

Tak nas właśnie, syn anektuje.

Ja: Gabiś, chodź pościelimy łóżko.
Gabriel: Moje, czy nasze?


dodaj komentarz

Komentarze: 1.

kuchenne rewolucje

Data dodania: 2014-10-05

Mama: Gabryś, co jest potrzebne do zrobienia jajecznicy?
Gabryś: Patelnia... I stołek! Żebym ja mógł widzieć!


dodaj komentarz

Komentarze: 2.