Pluszowy, różowy Słoń

Data dodania: 2012-02-12

Pluszowy różowy słoń był pierwszą zabawką mojego dziecka.

Przyniosła go Babcia, która zakupiła Tegoż na stacji benzynowej podczas jednego z wyjazdów. Gdy mi go pokazała, pomyślałam "Tego jeszcze mi trzeba. Zbiorowiska kurzu  i roztoczy" i kazałam Babci pluszowego, różowego i na dodatek słonia zabrać. Babcia wzruszyła ramionami i zabrała. Było to w 4, czy 5 miesiącu ciąży. Wtedy wertowałam Internet w poszukiwaniu hiper-edukacyjnych zabawek, które z mojego dziecka miały zrobić Pitagorasa, Mozarta i Sienkiewicza w jednym...tak...

Różowy Słoń powrócił do łask, gdy rehabilitantka Młodego pokazała ćwiczenie z "dużą, pluszową zabawką, którą położymy na brzuszku i Młody będzie 'przytulał'".

Myślę, myślę - wiem... Różowy Słoń od Babci!

Mus to mus więc sięgam po telefon i proszę o zwrot Słonia.

I tak Słoń zamieszkał z nami. W łóżeczku dziecka. I dziecko go uwielbia. Bardziej niż swoje czarno-białe zabawki stymulująco-edukujące. I zjada z namaszczeniem...liże, przytula to siedlisko bakterii, roztoczy i kurzu ;-)

Zamieszkały u nas też inne zabawki, które niekoniecznie miały zamieszkać. I tak obok firmowych, wypasionych i oczywiście drogich zabawek zamieszkały tanie, plastykowe i moim zdaniem brzydkie. A to dopiero początek naszej zabawkowej drogi...o matko!


dodaj komentarz