chory

Data dodania: 2013-10-23

Umykaliśmy wirusom i choróbskom,
umykaliśmy.
A gdy teraz
Piękna Polska Złota Jesień zaprasza na spacery,
niespodziewanie,
coś Gabrysia zaatakowało..

Noc ciężka,
pełna niepokoju, płaczu,
kaszlu, kaszlu, kaszlu
i kaszlu.

A na domiar złego akurat Babcia Beatka u nas nocowała,
i po całej nieprzespanej nocy musiała iść do pracy.

A Tata daleko.

Zdrowia - tego dzisiaj Gabrysiowi życzymy!


dodaj komentarz

Komentarze: 2.

Pierwszy Post Taty

Data dodania: 2013-10-21

Przed Państwem pierwszy post napisany przez Tatę

"baban" vs. "babam"

Dwa i pół dnia pobytu z Gabrysiem wymusił na tacie rozpoznanie słownika jak i zasad rządzących Gabrysiowym światem.
Na przykład czym się różni "babam" od "baban". Pierwsze słowo oznacza albo zepsucie czegoś albo upuszczenie na podłogę.
Rozwijając temat podłogi, babam można powiedzieć również gdy jest dobra zabawa i z pozycji pionowej lądujemy na czterech literach na dywanie.
"Baban" budzi same pozytywne emocje i nic dziwnego, to bardzo smaczny owoc :) Jak już jeden baban jest zjedzony to najlepiej jak tata obierze i pokroi jeszcze "gudi" (albo "dudi", ciężko rozpoznać pierwszą głoskę).
Jak jemy schabowego na obiad to od razu całego. Uzasadnienie jest banalne, uczymy się liczyć na palcach, nie umiemy wyrazić ułamków (jeden rok, dwa koty, etc.).
Co do zasad, wychodząc na dwór na spacer, koniecznie trzeba zabrać trzy guziki. W swojej stanowczości zmuszony byłem ulec po piętnastu minutach płaczu na środku podwórka
i krzykach "doma!", "guzisi!". Z resztą guzisi towarzyszyły nam nie tylko na spacerze, ale też
w wannie przy kąpieli, czy przy zasypianiu.
Pamiętaj tato, wszelki opór na nic się nie zda :)
Oprócz tego zajęcia "będę przedszkolakiem",
sprzątanie,
zmywanie,
zakupy,
zmywanie,
gotowanie,
zmywanie,
pranie,
zmywanie,
...

Respect Mamo :)


dodaj komentarz

Komentarze: 3.

prezent dla Babci

Data dodania: 2013-10-14

Post nie zamieszczony wcześniej z przyczyn obiektywnych.
Sto lat Baba - jeszcze raz.


dodaj komentarz

Komentarze: 2.

niecodzienność

Data dodania: 2013-10-14

(Powiedz jak robi krowa)
- Muuu...
(Powiedz jak robi indyk
- Gul, gul...
(Powiedz jak robi gęs)
- Gę, gę, gę...*

Jestem w Gdańsku.
Mieszkam w pięknym, czterogwiazdkowym, luksusowym hotelu.
Sen. Sześć godzin. Ciurkiem. Bez przerwy.
Nic (prawie) nie muszę.
Prysznic. Trwał 40 minut.
Zjadłam przyzwoicie dobry obiad.
Raczę sie nieprzyzwoicie dobrymi ciastkami.
Widok z okna mam na stocznię.
Fajny widok.
Nikt nie ciągnie mnie za rękaw, czy nogawkę.
Nikt nie krzyczy.
Nie rzuca się na podłogę.
Wokół słychać rozmowy. Cywilizowane rozmowy dorosłych ludzi.
O wszystkim. I o niczym.
Wieczorem impreza.
Wino, papieros, dobre jedzenie.
Przyjaciółka u boku. Setki przegadanych minut.

Tęsknię.
Już. 25. Godzin.
Dopiero. 25. Godzin.
25 godzin, kiedy ostatni raz czułam rączki Gabrysia wokół mojej szyi.
Wcale.
Trochę się cieszę. A trochę nie z 'uzyskanej wolności'.
A cieszyłam się od miesiąca.

Dziś cieszę się, że te rozmowy, brak krzyku, nie rozrzucone po podłodze jedzenie w trakcie obiadu
chwilą.
Nie moją codziennością. Jeszcze nie.

* telefoniczna rozmowa z Gabrysiem (sterowanym przez Tatę)


dodaj komentarz

Komentarze: 1.

przerwa w zakupach

Data dodania: 2013-10-12

i ten wzrok... "Czy Tata naprawdę zamierza wszystko zjeść?"

"To nawet jest dobre!"

"Pycha!"

"Mama kupiła świetne pudełko! W sam raz do posiedzenia!"


dodaj komentarz

czy on nie jest cudny?

Data dodania: 2013-10-12

jak wstaje rano...


dodaj komentarz

Komentarze: 2.

szczęśliwy dzień

Data dodania: 2013-10-10

Wczoraj patrząc na podłogę w naszym mieszkaniu dokonałam odkrycia.
Nie była ona już myta prawie 3 tygodnie.
Biorąc pod uwagę, że za czasów czołgania, a później raczkowania Małego była myta
codziennie to wspaniałe odkrycie!


dodaj komentarz

Komentarze: 1.

Osiągnąć niemożliwe

Data dodania: 2013-10-09

Z Tatą Gabrysia spotykamy się "od zawsze". A konkretnie od liceum.
Ja byłam w klasie II, Kamil - IV.
Ja w drogi połowie, Kamil niemal na końcu.
W tym roku, w tym miesiącu, mija 10 lat jak jesteśmy razem.
I pamiętam. 
Pamiętam, że 10 lat temu Kamil miał zimowe buty.
Normalne, skórzane, ocieplane, wiązane za kostkę - buty.
Buty zimowe.
Pewnie rodzice mu kupili. I pilnowali, żeby nosił.
Pamiętam jak te buty stały na przedpokoju u Dziadków,
kiedy odwiedzał mnie w deszczowy jesienny listopad i mroźny już grudzień.
A później buty zimowe zastąpione zostały adidasami.
Na lato białe.
Na zimę czarne.
Jeden typ buta przez okrągły rok.
Adidas - but uniwersalny.
I namawiałam.
Namawiałam.
I ciągle te adidasy.
I smsy w styczniu, od niego: "Dojechałem do pracy, mam przemoczone buty".
I cały dzień w tych butach. Przemoczonych. Na uczelni, a później w pracy przesiedziany.
Sms wczoraj.
"Znalazłem buty na zimę".
Adidasy. Białe!
A we mnie krew się gotuje.
Pojechaliśmy na zakupy. I patrzę na te adidasy.
Na cienkiej podeszwie.
Białe (!)
Przed kostkę.
Cud miód. Buty na zimę.
I kręcę głową. Na nie. I tłumaczę jak matka dziecku.
"Kamilku, to nie są buty na zime."
I chodzimy po innych sklepach.
Przekonuję. Argumentuję.
I kupił zimowe buty.
Fanfary!
Prawdziwe. Buty. Zimowe.
Osiągnęłam niemożliwe.

Tak wiec Synku Kochany.
Jeśli przyjdzie Ci do głowy pomysł, żeby na -10 stopniach, w zimę i po śniegu chodzić
w adidasach.
To pamiętaj.
Twojego Tatę (po latach) przekonałam, że w zimę chodzimy w butach zimowych.
Więc nie ze mną te numery.
Synku.
Kochany.
 


dodaj komentarz

Komentarze: 2.

Papug Mały ...

Data dodania: 2013-10-07

Papug Mały.
Nikt go tego nie uczył.
Nikt mu nie kazał.
Nikt specjalnej lekcji pokazowej nie zrobił.
Nikt nie stał, jak ze szczoteczką do zebów i litanii o robakach w buzi nie powtarzał (tak, tak, tacy jesteśmy okropni).
Nikt mu alfabetu do tego nie śpiewa.
Nikt nie powiedział "Weź syneczku i nitkuj zęby"...
A nitkuje. Niemal codziennie. Przy lustrze staje. I tą nitką nitkuje.
Papug Mały.
 


dodaj komentarz

Komentarze: 1.

Obiad był taki dooobry!

Data dodania: 2013-10-03


dodaj komentarz

klub malucha 2

Data dodania: 2013-10-02

Już miałam wizję.
Oj ciepła kawa.
Oj chwila wolna.
Oj.
Nie dziś.
Histeria jakich mało.
Mam ochotę zapaść sie pod ziemię.
2 h. Histerii. O wszystko.
Że ściana jest.
Że na krzesło nie da się wjechać rowerkiem.
Że dzieci są.
Że dzieci nie ma.
Że pociąg krótki.
Że za długi.

I te spojrzenia wkoło.
I kręcenie głową.
I moje nerwy już w strzępku jednym.

I sama płaczę zamknięta w łazience.
Dzięki, dzięki, że nie zdążyłam oczu umalować.

Jedyna chwila, ta teraz, gdy Gabryś z dziećmi je.

Wyłączyć opcję "Mama". Ale nie da się.

PS Druga część zajęć minęła prawie bezboleśnie.


dodaj komentarz

Komentarze: 2.

prawda, prawda

Data dodania: 2013-10-01

Ranek.
Gabryś rozsypał muesli w dużym pokoju.
Po całej podłodze. Wchodzę, załamuję ręce i pytam:
- Gabryś, kto to zrobił?
- Ja Mama! Ja! Ja!*

Wracamy ze sklepu. Gabryś biega po trawie.
Mówię:
- Synek, chodź na chodnik, tam są kupy.
Gabryś staje. Patrzy pod nogi. Wchodzi. W. Psią. Kupę. I krzyczy*:
- Kupa Mama! Kupa!

*bardzo zadowolony


dodaj komentarz