klub malucha

Data dodania: 2013-09-28

Pierwsze grupowe zajęcia Gabrysia.
Zajęcia bez Mamy. Zajęcia w klubie Malucha.
Malucha. Gabryś najmłodszy w grupie. Mój Maluch.
Siedzę, na oko, 4 metry od niego.
4 krótkie metry.
4 długie metry.
Dzieli nas ściana.
I dzielą nas drzwi.

Podejdę. Podejrzę. Podsłucham.
Siedzi z dziećmi przy stoliku i bawi się tubką kleju.
Otwiera, zamyka, otwiera, zamyka.
Wracam. Piję koktajl z mango. Pycha.
A ktoś bawi Gabrysia.
I nie jest to telewizja.
Tylko ciekawe, edukacyjne...

Płacz.
Leci sześć Matek do okienka w drzwiach.
"Które to płacze?"
Chłopczyk. Mój chłopczyk.
"Gabryś robi klockom papa. Nie płacz Gabryś" - mówi pani od zajęć.
Tubka kleju dalej w mojej małej, wycałowanej rączce.
Nie wchodzę.
Po chwili Gabryś nie płacze.
"A teraz dzwoneczki" - mówi pani od zajęć.
Dzieci grzecznie siadają na poduszkach.
Gabryś chodzi, gdzieś, między nimi.
Niektóre starsze nawet o rok - to przepaść.
Pani wyjmuje z torby kolorowe dzwoneczki.
"A to jaki kolor? Zielony? Niektóre dziewczynki siedzą na zielonej pufie" - mowi.
Gabryś też siada. Patrzy co Pani wyjmuje z torby.
Śmieje się, bo inne dziecko kichnęło.

Wracam do stolika.
Dziwnie mi. Tęsknię. Już.
Dzwoneczki brzęczą. Zabawa w sali za ścianą trwa.
"Hania" - głos z sali, pani otwiera drzwi i wychodzi mała, zapłakana dziewczynka. Prosto w ramiona mamy.
A Gabryś dalej na sali. Za ścianą. Z dziećmi.
Drzwi uchylają się i trzech kolejnych, zamazanych uciekinierów. Do mam.
Nie ma Gabrysia. Dalej na sali.

Idę podejrzeć.
Gabryś nie płacze. W powietrzu fruwa bardzo kolorowa, piękna chusta.
Po chwili widzę, że Gabryś ciągnie Panią za bluzkę; chyba ma ochotę wyjść.
Najważniejsze - nie płacze.

Jeszcze 4 minuty i cała dzieciarnia przejdzie na plac zabaw.
Idą.
Idą i trzymają się za ręcę. Gabryś w pierwszej parze.
Idzie i się śmieje.
Próbuję ściągnąć go wzrokiem.
Przechodzi pół metra ode mnie, ale mnie nie widzi.
Poszli na placyk.
Poszedł.

Mam ochotę biec za nim. Iść pobawić się, wdrapać na zjeżdżalnię i pozjeżdżać z nim.
Ale przecież ma zajęcia.
Edukacyjne zajęcia prowadzone zgodnie z modną i mądrą metodą. W klubie Malucha.
Bez mamy.
Ma się uczyć samodzielności.
Uczyć się, że czasem Mamy nie ma.

Łamię się i pod pretektem zmiany pieluchy idę do niego.
Pielucha zmieniona. Buziaka nie dostałam.

Wracam do swojego stolika.   
40 minut na placu zabaw mija.
40 minut obserwacji mojego Dziecka na zabawie z innymi.

Gabryś zostaje przyprowadzony z płaczem.
Pić. Daję pić.
Jeść. Mam w torebce ostatniego wafla ryżowego.
Je.
Płacz. Gabryś jest głodny.
6 minut do śniadania.
Czekamy. Płacze, i płacze. Jeść.
Nie chce już wracać z dziećmi do sali zabaw.
Pojawia się pan z parówkami i bułeczkami.
I uśmiech wraca na twarz mojego chłopczyka.
Wraca do sali.
Bierze od pani talerzyk.
Na prośbę (trzykrotną) pani siada przy stoliku.
Zjada parówkę z bułką. Szczęśliwy.

A ja wracam do kawy.

Nie wytrzymam.
Podchodzę i podglądam.
"Gabryś, nie ma już parówki. Zjadłeś 3 parówki. Już nie ma" - mówi głos z sali.
Jeszcze 29 minut. Kawa niemal wypita.

Minuty 22.

18. Zamykam laptopa. Czekam na mojego chłopczyka.

Postscriptum Gabryś wyszedł zadowolony, nieco onieśmielony.
Liczę,  że za tydzień będzie równie dobrze.

Postsciptum 2 Na pytanie jak Gabrysiowi poszło, pani od zajęć powiedziała ze śmiechem "Wie Pani, on zjadł 5 parówek na II śniadanie"...


dodaj komentarz

Komentarze: 3.

rozmowy nieskontrolowane cz.1

Data dodania: 2013-09-26

Ranek.
Lepimy ludziki z plasteliny.
Gabryś co chwila wstaje i siada na krzesełku.
Klęka.
Wstaje.
Klęka.
Siada
(...)
Pytam: "Gabryś co Ty robisz?"
Gabryś (bardzo zadowolony): "Kupe mama, kupe."


dodaj komentarz

Komentarze: 1.

Przyjaciel

Data dodania: 2013-09-25

Gabryś ma wielu kolegów, ale Adasia tylko jednego.


dodaj komentarz

Komentarze: 6.

"zakochani"

Data dodania: 2013-09-24

Mama Gabrysia: "Kamilek, ale nie obrazisz się, jak po ślubie nie zmienię nazwiska?"
Tata Gabrysia: "Chciałem Cię poprosić dokładnie o to samo."

I jak tu Go nie kochać?


dodaj komentarz

kasztany

Data dodania: 2013-09-24

Lato spędziliśmy na dworze.
Wraz z nadejściem chłodniejszych dni więcej czasu spędzamy na dywanie.
I tutaj pole do popisu dla mamusi.
Jak zająć rozbieganego, ciekawego i ruchliwego prawie dwulatka?
Myślę, myślę i wymyślam...

 


dodaj komentarz

Komentarze: 3.

"tjo chce"

Data dodania: 2013-09-23

zakupy, zabawki

Pojechaliśmy z samego rana do sklepu kupić Ojcu spodnie.
I już wychodziliśmy, prawie, kiedy Gabryś wpadł do sklepu dla dzieci i zaczął się rozglądać po półkach z zabawkami.
Po chwili podszedł do jednej, na której leżała zabawkowa szczotka na kiju, takaż sama szufelka (na kiju) i na dokładkę mop (na kiju). Wyciągnął paluszek i powiedział "tjo chce".
I już prawie wzrokiem ubłagałam Ojca, który przeczącą kręcił głową, na zakup owych sprzętów,
kiedy to po minucie Gabriel chciał pół sklepu.


dodaj komentarz

jesiennie

Data dodania: 2013-09-22

życie codzienne

Jesień przyszła szybko. Na szczęście przyniosła kasztany.


dodaj komentarz

Komentarze: 3.

puk puk...

Data dodania: 2013-09-21

życie codzienne

Czyta nas ktoś jeszcze?

Oprócz Babci Gosi, która przy każdym spotkaniu żali się, że nic nowego na "gabrysiowo" nie ma...

Na usprawiedliwienie mamy piękne letnie wspomnienia i kilka zdjęć, ale te kiedyś. Jak czas pozwoli.
Lato piękne mieliśmy.
Dużo spacerów. Śmiechu. Placy zabaw.
Kilometry przejechane na rowerku.
Godziny przesiedziane w piaskownicy.
Powąchane tysiąc kwiatów.
Przepędzone tysiąc much.
Zerwane setki mleczy.
Dziesiątko kamieni w fontannie utopionych.
Kąpiele w baseniku. Niezliczone.
Wycieczki rowerowe z rodzicami. Na jednej ręcę do policzenia, a jednak.
Zaliczone pierwsze upadki. Kłótnie z kolegami.
Pierwsze 'mecze' piłki nożnej. Za nami.
Wydeptane z mamą ścieżki do parku, sklepu, biblioteki, na bazarek.
Pierwsza kąpiel w Bałtyku!
I hot dog, pierwszy, o północy, na stacji benzynowej.
Litry kremów przeciwsłonecznych. I przeciw komarom.
Miliony uścisków. Przytuleń. Łez otarć.

I pewnie jeszcze więcej chwil, które kiedyś przypomną się, choć dziś już zapomniane.


dodaj komentarz

Komentarze: 5.