kultowo

Data dodania: 2013-04-26

A piosenka na dziś to ...


dodaj komentarz

Komentarze: 4.

orange juice

Data dodania: 2013-04-25

sok pomarańczowy, świeżo wyciskany, lubimy oboje :)


dodaj komentarz

Komentarze: 1.

wiosna, wiosna, dziś na łące...

Data dodania: 2013-04-22

życie codzienne

a w zasadzie na placu zabaw i w piaskownicy :)


dodaj komentarz

Komentarze: 4.

się zdziwiłam

Data dodania: 2013-04-21

życie codzienne

Dziś moje dziecko zadziwiło mnie jak jeszcze nigdy chyba.
Ale od początku.

Zazwyczaj w nocy wstaje Kamil, ale ponieważ wczoraj był bardzo zmęczony i położył się wcześniej (co zdarza się raz na rok) zobligowałam się wstawać ja.
Gabryś płakał kilka razy (prawo Gabrysia: „Jak wstaje mama, trzeba w nocy płakać”), więc koło 4 wzięłam go do nas. Położyłam po środku, smoka wetknęłam, przytuliłam i zasnęliśmy. Chwilę po 5 czuję, że ktoś po mnie chodzi.
Otwieram oko – syn schodzi z łóżka. A za chwilę łapie mnie za rękę.
Ponieważ Ojciec śpi odwrócony plecami i zgodnie z zasadą „nic mnie nie obchodzi – śpię od okna” ani drgnie, zmuszona jestem wstać ja.

Gabryś staje przy swoim łóżeczku i wyciąga rączki, dając znać, że chce wejść do środka. Wkładam syna, w myślach już rozpatrując scenariusz, że za chwilę się rozedrze (jak ma czasem w zwyczaju po włożeniu do łóżeczka) i tyle będzie ze spania Kamila.

A Gabryś się kładzie,
przytula do króliczka|
i w sekundę zasypia.

Mój, mój, mój !


dodaj komentarz

Komentarze: 4.

jak dobrze, że są Babcie

Data dodania: 2013-04-17

życie codzienne, babcie

Pamiętam taki moment. Rodzinna impeza. Ja w ciąży. Zarzekam się (na głos!), że żadnej pomocy, przy Dziecku nie będziemy potrzebować. Bo po co? Dwoje dorosłych ludzi nie poradzi sobie z jednym małym dzieckiem? Żarty!
A Mama Kamila mówi wtedy do mamy mojej „Jeszcze Beatka będą nas prosić żebyśmy go choć na chwilę zabrali”.

Nie prosimy - bo na szczęście sami chętnie się nim opiekują.
A my z tej chęci, chętnie korzystamy.

Każda chwila, kiedy jedna lub druga babcia, dziadek jeden drugi lub trzeci, ciocia, czy wujek zajmą się dzieckiem jest drogocenny. Bo choć Gabrysia oboje kochamy nad życia, to czas bez niego jest dla nas również ważny.
To taka chwila oddechu. Relaksu. Odpoczynku. Chwila, kiedy nasze oczy nie muszą
z prędkością światła biegać wkoło głowy. Kiedy nikt nas nie ciągnie za rękę gdy jemy/pijemy/myjemy. Gdy nikt nie płacze, kiedy akurat zapatrzymy się w film. Nie krzyczy gdy boli głowa
i chcemy zwczajnie zamknąć oczy. Kiedy możemy usiąść na chwilę w kawiarni, a nie po niej biegać, w locie pijąc kawę. Kiedy odwiedzamy znowu restaurację w której się zaręczyliśmy,
i znowu patrzymy sobie w oczy i trzymamy się za ręcę.
To czas, gdy jesteśmy sami, we dwójkę.
I ja jestem Asią. A On Kamilem. A nie mamą i tatą.

I za ten czas, każdą godzinę, bardzo naszym rodzinom dziękujemy.
I Gabryś też dziękuje pięknie.


dodaj komentarz

Komentarze: 3.

sesja z Babcią Beatką

Data dodania: 2013-04-14

życie codzienne, babcie

po wspólnym weekendzie...


dodaj komentarz

Komentarze: 1.

och jak przyjemnie!

Data dodania: 2013-04-13

życie codzienne

Gabryś uwielbia taniec.
A najbardziej nasz wspólny do piosenki o pingwinku. Trzymamy się we trójkę za rękę i:

Och – jak przyjemnie i jak wesoło – tutaj kołyszemy się lewo-prawo
W pingwina bawić się, się, się ! - tutaj dupki w dół
Raz nóżka lewa, raz nóżka prawa - tutaj wiadomo
Do przodu, do tyłu i obróć się ! - tutaj wiadomo
A później, albo jeszcze przed obrotem, Młode nasze już bije brawo!


dodaj komentarz

Komentarze: 2.

szczebelek

Data dodania: 2013-04-12

życie codzienne

Najbardziej lubię obudzić się pierwsza.
Poleżeć w ciepłej pościeli. Oczy zamknąć na 5 minut. Nic nie musieć. Jeszcze.
I patrzeć. Jak śpią moje dwa skarby. No jeden skarb, bo drugiego to plecy co najwyżej mogę podziwiać ;)

I tak się zawsze składa, że już po chwili Gabryś otwiera oczy.

I jeszcze leży. Nóżkę do góry wyciągnie. Pociągnie za sznurek pozytywki. Rozbrzmiewa się muzyka. Przekręci się na brzuch. Pomału, bardzo pomału, pomruga swoimi wielkimi, niebieskimi oczami. Usiądzie. Włosy mu wtedy stoją na wszystkie strony. Policzki ma zaróżowione. Ziewnie. Czasem się gdzieś podrapie (jak Tata!). Rozejrzy się po pokoju. Wstanie.
A gdy zauważy, że patrzę - uśmiechnie się. Rączki wyciągnie, żeby go wziąć.

Krokami, wielkimi krokami zbliża się czas wyjęcia szczebelek z łóżeczka.


dodaj komentarz

Komentarze: 1.

mały samochód, do piaskownicy...

Data dodania: 2013-04-10

życie codzienne

Jeśli chcecie coś kupić Gabrysiowi niech to będzie mały*, plastikowy samochód do piaskownicy...

*mały samochód do piaskownicy według dziadka Stasia


dodaj komentarz

Komentarze: 2.

podpatrzone...

Data dodania: 2013-04-08

Gdy śpi patrzę na niego.
Wpatruję się w każdą rzęsę.
Brwi. Nosek. Uszy.
Wargę górną ma lekko zadartą.
Oddycha sobie spokojnie.
Rączki czasem zaciśnie w piąstki.
Na brzuch się przekręci. Po godzinie na boczek.
Ślinę przełknie.

Nasz cud.


dodaj komentarz

Komentarze: 7.

wielkanoc 2013

Data dodania: 2013-04-05

Koszula niebieska, czy bluzka w paski? Jeansy, czy spodnie dresowe?
Co za różnica,i tak się zaraz ubrudzi i trzeba będzie przebrać...
Kamilek jajka już u cioci dokończymy...
Bierzemy pampersy, czy pieluchy wielorazowe?
Chodź Synku, winda już przyjechała.
Podaj rączkę Gabrysiu, zrób „cześć”.
Zobacz jaką kaczuszkę dostałeś! Jak robi kaczka? „Kwa kwa”?
Gabiś zrób tuli tuli z ciocią Martą.
Chodź zdejmiemy spodenki, strasznie tu ciepło.
Gabryś nie zabieraj zabawek Kubusiowi!
Dobra kiełbaska?
Kamil nie dawaj mu już jajka...

Śmiech. Słychać tylko śmiech. Gabryś biega za Kubusiem jak za starszym bratem. Totalnie wpatrzony w majestat 5 latka. Wszystko go ciekawi. Dla wszystkich ma uśmiech. Wszystko mu dziś smakuje.
Dzień idealny.

I nagle wrzask.
Rozbity dzbanek na podłodze. Wszędzie szkło i herbata.
Kamil się zrywa. Gabryś w łazience krzyczy. Ja w pokoju...wszystko mnie boli, setki najgorszych myśli w głowie...
Dopiero po kilku długich minutach myśl „muszę do niego iść’...

Boję się spojrzeć.

Stopa. Moja mała. Sto razy wycałowana. Sto razy wygilgotana. Stopa.

Tylko stopa. Aż stopa.

Zimna woda, pianka...płacz, płacz, płacz.

Gdy dziś zamykam oczy widzę ten moment jak na stópce roluje się skóra. Widzę jak Gabryś trze nóżką o nóżkę, bo coś tam się dzieje, coś boli, coś piecze...Widzę jego przerażone oczy w chwili gdy weszłam do łazienki. Wyciągnięte do mnie ufnie rączki, a przecież to ja nie dopilnowałam. To przeze mnie ten ból.  

Rzeczy w pośpiechu zebrane. Gabryś w koc. Jazda na czerwonym świetle.

Szpitalny oddział ratunkowy.

Czekanie. Płacz. Maść. Płacz. Bandaż. Płacz.

„Proszę Państwa dziecko samo się nie oparzyło. To zawsze wina rodziców. Co 6h proszę podawać lek przeciwbólowy. Jutro na zmianę opatrunku.”

 

Wielkanoc 2013. Do zapomnienia. Do zapamiętania na zawsze.

 


dodaj komentarz

Komentarze: 4.