Już potrafię...

Data dodania: 2013-01-31

Co Gabryś już potrafi?

Zrobić papa, brawo, kokoszkę, indianina.

Pokazać, gdzie jest oko i nos.

Wskazać tatę, mamę, Klemensa, Rudolfa, gwiazdkę, telewizor.

Pić ze szklanki :)

Wsadzać kubeczki ikea jeden w drugi i nie wkurzać się (już), jak większy w mniejszy nie wchodzi, tylko próbować, próbować, próbować...

Ustawić wieżę z kubeczków szcześciu!

Ustawić wieżę z klocków wesołych trzech.

Na prośbę mamy pokazać kurkę w książęczce (nie zawsze, ale zaliczam ;)).

Rzucać się z szafki nocnej na łóżko rodziców i być wtedy najszczęśliwszym dzieckiem w całej Warszawie.

Wdrapywać się z łóżka na parapet.

Wykonać polecenie "Gabryś teraz będziemy jeść, usiądź na swoim krzesełku".

Na prośbę otworzyć i zamknąć szufladę (oczywiście gdy go nie poproszę też potrafi), dać coś komuś (jest z siebie wtedy bardzo zadowolony), odkładać niektóre rzecze na swoje miejsce.

No i dla nas już oczywiste, biegać ile sił w nogach :)

 

aaa..bym zapomniała :) "Gabryś przytul mamę" - też potrafi ... :)


dodaj komentarz

Gabrysiowe smutki

Data dodania: 2013-01-29

W wierszu Brzechwy, który namiętnie śpiewam (!) Gabrysiowi na dobranoc "na brzegu błękitnej rzeczki mieszkają małe smuteczki". I wczoraj, tuląc go do snu, pomyślałam jakie to smutki mieszkają w jego maleńkiej głowie?

Zeskrolowałam myśli do początku dnia, i w myślach przeżywam go raz jeszcze.

Smutkiem niewątpliwym był brak w zasięgu ręki pilota, a najlepiej dwóch.

Smutkiem wielkim było, gdy nie pozwoliłam rzucić butelką oliwy w kuchenny gres.

Smutek wielki, że wody do wanny za mało nalałam i ręki zmoczyć nie można było.

Smutek, gdy z korytarza do domu zabrałam.

Że kot się zdenerwował i nie dał za ogon tarmosić.

Że mama na ręce nie wzięła.

Że kolegi bić nie wolno.

Jedzeniem rzucać.

A największy smutek, że dzień się skończył, i w łóżeczku, oj tak parzącym, mama każe spać...


dodaj komentarz

Pokrywki

Data dodania: 2013-01-28

5:40. Wewnętrzny zegar naszego syna mówi, że czas wstawać.

Za oknem ciemno. Zimno. Słychać jak wieje wiatr. Brrr... My zaspani, ledwo udaje się otworzyć oko. Budzik ustawiony na za godzinę. Bierzemy go do nas, do łóżka. Kładziemy między siebie, przytulamy "...ciii, ciii, jeszcze noc, ciemno za oknem, śpij Skarbie..."

Syn ma jednak inne plany. Siada. Palec w oko. "Rodzicu!" Próba wejścia na szafkę nocną przez staranowanie Taty - unicestiona. "A co jak pociągnę Mamę za włosy?" Szybkie przeraczkowanie w dół łóżka, i już ustawka tyłem i raczkiem w dół. "Hahaha, już jestem na podłodze." Maszeruje po ciemku do kuchni. Słyszymy, że otwiera szafkę.

Coś wyjmuje i idzie do dużego pokoju.

Coś wyjmuje i idzie do dużego pokoju.

Coś wyjmuje i idzie do dużego pokoju.

Idę sprawdzić. Zapalam światło. Na podłodze równiutko poukładane pokrywki.

Poniedziałek, 6 rano.


dodaj komentarz

Mama i ja

Data dodania: 2013-01-27

Rozczula mnie. Wszystko ze mną, wszystko razem.

Mycie zębów? Mam już patent, aby obyło się bez szlochu, płaczu i wielkiego focha, o chwilowy brak mojej uwagi. Najpierw Gab dostaje szczoteczkę. Rano uwielbia, bo wieczorem to już nie jest jego 'przyjaciółka'. Wysysa pastę, zagryza szczotkę. "Myje zęby". Dopiero gdy jest już zajęty myciem swojego zębatego dorobku, mogę zająć się swoim.

Ale nie dziś. Wyciąga rączkę. Kucam więc i twarzami naprzeciw siebie myjemy sobie zęby.

Mało! Bliżej!

Chwyta moją szczoteczkę, i myjemy mi zęby. Mój Mały pomocnik! I te 3 dolne zęby w wyszczerzonym uśmiechu. Iskierki radości zapalone w oczach "jak fajnie! myję z mamą zęby". Gdybym tylko miała wtedy aparat i jakimś cudem uchwyciła jego radość.

Kocham to za mało powiedziane.


dodaj komentarz

13 miesięcy

Data dodania: 2013-01-25

25.01

1 rok, 1 miesiąc

Kiedy to minęło? Kiedy ja się pytam? I... dlaczego tak szybko?

Dzień za dniem. Czasem mam ochotę wysiąść z pociągu "wychowawczy". A później, gdy złapię oddech, spojrzę, zadumam się, to nagle widzę, że mam inne dziecko.

Już nie zawinięte w pieluchę, jak mały tobołek. Nie leżące na ziemi i potrafiące godzinę patrzeć na motylka Emanuelka. Nie pełzającego synka, przed którym latałam na kolanach ze ścierką. Nie chodzącego przy meblach prawie roczniak.

Mój syn ma 13 miesięcy!

Rośnie tak szybko. Zmienia się każdego dnia. Tyle już potrafi.

Ósmy ząbek przebije się lada dzień. Może już jutro?

Body kupione na początku grudnia już prawie za małe.

Wszędzie chce się wspinać, wszystko dotknąć.

A najbardziej zadziwia mnie jak nasze porozumienie. Zdolność do dialogu gestami, oczami, moją mową a jego grymasem.

"Synek gdzie jest Rudolf? Pokaż paluszkiem." Wskazuje.

"A gdzie Klemens?" Bingo.

"Kochanie a gdzie leżą Twoje pieluchy?"

"Chodź do łazienki, musimy umyć pupę"

"Pójdziesz z mamą rozwiesić pranie?"

"Usiądź na krzesełku, mama da Ci zupę"

"Chodź na kolana, przeczytamy książeczkę"

I on wszystko rozumie, często nawet wykonuje :-)

Siedzimy na dywanie i układamy klocki. Syn wstaje i bierze mnie za rękę. Ciągnie. Znaczy: "Mama wstań". Wstaję więc. Wyciąga rączki do góry, co oznacza "Weź mnie na ręce. "Nie, nie Gabryś daj mi rękę i pokaż co chcesz". Troche buntu, ale po kilku minutach idziemy. Prowadzi mnie do szafki kuchennej, na której stoi podgrzewacz, a w nim butelka z wodą. Dostaje butelkę i zadowolony siada na środku kuchni i pije. Mój 13-sto miesięczniak!


dodaj komentarz

Sierściuchowo

Data dodania: 2013-01-23

zwierzęta

Zaczyna się.

Koty linieją :-(  Kolejne kilka miesięcy minie nam na wiecznym odkłacaniu podłogi, mebli i ubrań. 

A może by tak ogolić sierściuchy do zera? :)


dodaj komentarz

Dzień Babci. Dzień Dziadka.

Data dodania: 2013-01-22

Babcia - mama mamy

Babcia - mama taty

Dziadek - tata mamy

Dziadek - tata taty

Dziadek  - mąż mamy mamy

"Babcia" - żona taty mamy

Pradziadek - dziadek mamy

Prababcia - babcia mamy

Prababcia - babcia taty

Prababcia - babcia taty

Tyle 'dziadków' do kochania!


dodaj komentarz

Nie zamienię się

Data dodania: 2013-01-18

Jest 11:40. Pora drzemki. Śpisz.

Zachowuję się cicho, bo mimo, iż przyzwyczajaliśmy Cię "od dziecka" do spania przy dźwiękach - nie umiesz. Budzi Cię miauknięcie kota, zamknięcie drzwi, sygnał końca prania, czy przestawianie naczyń.

Zaglądam przez drzwi. Śpisz na brzuszku, kołdra w połowie kolan. Przykrywam Cię.

Przytulony do króliczka, a w zasadzie powalony na nim. Jeszcze gra pozytywka melodię  Bacha. Smoczek, wypluty, leży na podłodze. Podnoszę, zaraz go umyję. Okno już zdąrzyło zaparować. Ciii....

Przekręcasz się na bok, znowu skopujesz kołdrę. Cmokasz.

Naciągam kołdrę pod szyję.

Zamykam drzwi.

Zachowuję się najciszej jak potrafię, mimo, że mam ochotę zaśpiewać na całe gardło:

"I've had the time of my life No I never felt this way before Yes I swear it's the truth And I owe it all to you"

No i zaśpiewamy, gdy tylko się obudzisz ...


dodaj komentarz

Nic nie słyszę

Data dodania: 2013-01-13

Gabryś z mamą wstają - tata śpi.

Gabryś i mamą jedzą śniadanie - tata śpi.

Gabryś z mamą odkurza - tata śpi.

Gabryś z mamą zmywa - tata śpi.

Gabryś z mamą sprząta kuwetę kotów - tata śpi.

Gabryś wywala (wszystkie!) garnki z szafki kuchennej - tata śpi.

A jak już wstał to zapewniał, że naprawdę nic nie słyszał. Jak to rodzicielstwo wyostrza słuch ;)


dodaj komentarz

Chwile

Data dodania: 2013-01-06

Czasem jest tak strasznie.
Marudzisz, zawodzisz. Nawet zębów umyć nie można, łóżka nakryć narzutą ani kotu w miskę chrupek nasypać. Stoisz przy nodze gdy nalewam wrzątek do kubka, ciągniesz za spodnie, wykrzywiasz twarz w swoim grymasku, otwierasz buziaka i "AAAAAA, już teraz n a t y c h m i a s t Matka bierz mnie na ręce". Biorę. "K o n i e c z n i e muszę dotknąć tego goracego kubka, AAAAA Matka". Prężysz się, odchylasz głowę do tyłu, łzy skapują ciurkiem po policzkach. Odkładam Cię na podłogę. Biegniesz z płaczem w drugi kąt domu. Rzucasz się na podłogę. Walisz nóżkami w złości. Siadam obok, głaszczę..a Ty głośniej i głośniej. "Takie nieszczęście MAMO"...
Czasem jest tak pięknie.
Stoisz przy lodówce i bawisz się magnesami. Zjęcia, które magnesy przytrzymywały już dawno wymiętoliłeś, a ich resztki schowane w pudle z pamiątkami. Siedzę na dywanie i Cię obserwuję. Body - już prawie z niego wyrosłeś, dobrze, że wyprzedaże to się nakupi nowych. Pupa wyjątkowo duża, bo w pieluszce wielorazowej. O rajstopki przetarły się na kolanach...
Odwracasz się.
Wyciagam ręce i mówię "Chodź do mamy, chodź synku". I ruszasz. Idziesz jak mała kaczka, kiwając sie na boki. Wyciągasz rączki i padasz mi w ramionach. Taki pewny. Pachnący. Malutki. Główkę wtulasz w zagłębienie między szyją i ramionami. Chwilo - TRWAJ!
I już. Lecisz, bo przecież kota zauważyłeś w tunelu, i musisz, no musisz natychmiast go pogłaskać.


dodaj komentarz

Postanowienia noworoczne

Data dodania: 2013-01-01

W Nowym Roku postanowiłam żeby mi się chciało. A co! Dlatego reaktywacja bloga, który miałam pisać regularnie, a od roku napisałam kilka postów. I żałuję bardzo, bo taka fajna pamiątka byłaby i dla Synka, a i dla nas - rodziców. Czas tak szybko ucieka, a móc wrócić do minionych chwil, nie tylko zatrzymanych w kadrze, ale właśnie w tekście - bezcenne. Chcieć ma mi się też ćwiczyć, zdrowo odżywiać, aktywnie i rodzinnie spędzać czas. Dlatego od razu 1 stycznia poszliśmy na spacer. Ale nie taki zwykły, codzienny, osiedlowymi alejkami. Pojechaliśmy na Stare Miasto. Niestety na ten sam pomysł wpadło pół Warszawy ;) więc tłoczno było, oj tłoczno. Ale Synek grzeczniutki siedział w wózku i chłonął gwar miasta, światełka migoczące oglądał, lampki na choince i gwiazdki na Zamku Królewskim. I szopkę Wojska Polskiego obejrzał gdzie żywe owieczki były. I kolumnę Zygmunta. I Nowy Świat, ale nieługo, bo wózek zaczął parzyć i trzeba było na sygnale wracać do domu. I mimo, że boję się jeszcze takich dłuższych wędrówek z dala od domu (a co jak zacznie płakać? a jak będzie kupa? a jak zgłodnieje?...) to było bardzo fajnie, i mam nadzieję, że od teraz już będziemy więcej tego świata wspólnie zwiedzać, nie tylko w koło bloku.


dodaj komentarz